Damien Vryce ...czyli nie ma to jak stawiać sobie ambitne cele w życiu
dwa słowa tytułem wstępu:Relacje między Damienem a Tarrantem
Sama relacja dwóch głównych bohaterów, Damiena i Geralda, pozbawiona jest jakichkolwiek sugestii erotycznych, ale to nie znaczy, że nie jest jakimś rodzajem połączonej z nienawiścią wzajemnej miłości/ fascynacji... więcej niż przyjaźnią, to pewne. Each of them alone, their alliance of two years divided... It should have pleased him, to get rid of the Hunter at last. It didn't. (COS s. 24) Więcej? Zajrzyj do esejów! Kilka przykładów: - Damien schodzi po niego do piekła! (s. 177, COS, Nienazwany mówi tam do Damienia: you defend him as if he was one of your own); - wciąż widzi w nim Proroka, chce go nawrócić, odkryć w nim na powrót człowieczeństwo (TNF, wszędzie); karmi go własną krwią, wielokrotnie. - Opłakuje śmierć Geralda po jego akcie samopoświęcenia, (COS, s. 332: he let down the barriers that had protected him for so long, from fear and sorrow both; never mind if the Iezu saw him cry; - chce go bronić, w końcu, przed Andrysem, wychodzi stamtąd, zostawiając Tarranta- człowieka na śmierć, ze łzami w oczach i głęboko wbrew własnej woli (COS, s. 386: There were tears in his (Damien's) eyes, blinding him. Hot tears. - jest w stanie nawet kwestionować słuszność woli boga wobec Geralda, zaryzykować gniew boży, jaki może na niego spaść: He needed time, God /.../ But he would have come back to you. "Ostateczna" śmierć Geralda pozostawia Damiena w głębokiej żałobie: He mourned. God would condemn him for it, perhaps, but he mourned /.../ In the silence of the Forbidden Forest, in the darkness that the Hunter had called home, Damien prayed for God's forgiveness, and for the peace of his friend's soul. (COS, s. 387). - Damien nie jest w stanie odejść, uwolnić się od Tarranta. Damien thought, I can't believe he's dead. /.../ Let it go, Vryce. Just let it go. /.../ He wanted the man to be here now, to witness the bad and the good and to pass judgment on it all with cool sardonic indifference. He had seen him die but he still couldn't accept it. /.../ Maybe until he came to terms with the Hunter's death - no, with Gerald Tarrant's death, which was a different thing entirely - he wouldn't be free to start his own life moving again (COS, s. 417 - 418). - Rozmowa o jego śmierci sprawia mu autentyczny ból. Poza tym po tym, jak Gerald umiera-zmartwychwstaje jako człowiek, Damien musi Uleczyć jego chorobę serca, w sytuacji, kiedy moc ziemi jest niestabilna i jest go w stanie zabić; to jest moment, w którym Damien jest gotów umrzeć, byleby ocalić Geralda... jego duszę, by dać mu szansę zapracowania na własne odkupienie. Z drugiej strony nigdy nie jest Damien do końca wolny od myśli o tym, że powinien Tarranta zabić. Od pragnienia uwolnienia od niego świata. Od odpowiedzialności za jego nieludzkie czyny. I od wyrzutów sumienia za to, że się do niego przywiązał. Kiedyś, zanim się spotkali, poprzysiągł, że go zabije. Powtarza tę przysięgę w ziemi rakhów, otwarcie, w twarz Geralda Tarranta. I tak naprawdę, on go zabił! Zabił jego przemienioną osobę, zniszczył go swoim wpływem!! Tarrant to mówi, otwarcie: I was so sure of myself, once. /.../ My soul was as pure in its darkness as the night-fae itself, which is banished by the merest hint of sunlight. Then you came into my life1 You! With your questions and your warped logic and bonds of mutual dependency and purpose... and I changed./.../In the end, thanks to you, it will be my destruction. /.../ But that was what you hoped for, wasn't it? After all of this is over, I could do no better service to you than die and be damned. (COS s. 75) Związek krwi, który ich łączy, wpływa na nich obu: as vulnerable as this will make you, it will make me equally so. (kilka razy, cyt. s. 311, COS), i tak jest rzeczywiście. Tarrant zmienił Damiena, zrobił z nim i jego wiarą prawie dokładnie to, co zrobił z kościołem jako Prorok: dostosował go, boleśnie i po ciężkich próbach, do rzeczywistości, która się zmieniała. Damien zmienił Tarranta - przywrócił mu człowieczeństwo. Ocalił jego duszę. Przez co? Prawdopodobnie dokładnie przez to, że obdarzył go jakimś rodzajem przyjaźni, akceptacji... miłości?